Tak też się stało tym razem- dlatego nie podaję pełnego przepisu, a jedynie przepis na marynatę, bo ta była naprawdę dobra.
Podane proporcje wystarczają na ok. 1 kg mięsa:
Składniki:
3-4 łyżki posiekanych listków rozmarynu
3 łyżki octu balsamicznego
6 łyżek oliwy
2 łyżki musztardy francuskiej
sok i skórka otarta z 1 cytryny
1 łyżeczka miodu
sól i pieprz
1-2 ząbki czosnku
Mięso tak zamarynowane pachniało przepięknie. Ale mimo że robione dokładnie według instrukcji, było w zasadzie niezjadliwe- po prostu bardzo twarde i gumowate.
W przepisie zalecono obsmażyć mięso po 2-3 minuty z każdej strony, a następnie włożyć do piekarnika na 16-20 minut. Moje siedziało w piecu grubo ponad 20, a wciąż było niedopieczone mimo że porcja nie była szczególnie duża.
Dopiero po podpieczeniu przez kolejne 20-30 minut mięso było odpowiednio wypieczone, kruche i miękkie.
Marynatę z czystym sumieniem polecam, pod warunkiem jednak, że wiecie co z takim kawałkiem mięsa zrobić dalej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz