sobota, 29 marca 2014

Kurczak w nietypowej marynacie miodowej

Po długiej przerwie powracam na bloga z dość nietypowym wpisem. Bo tym razem nie chodzi o przepis, a o składnik, który się w nim pojawił - miód z winogron. Przywiozłam go z wakacji w Ameryce Południowej i myślę, że zagości w mojej kuchni na dłużej, tym bardziej, że okazało się, że można przygotować go samodzielnie. Ale zacznijmy od początku!



Uwielbiam poznawać nowe smaki, będąc więc na targu lokalnych wytwórców i rzemieślników szczególną uwagę zwracałam na stoiska związane z jedzeniem. I tak oto znalazłam miód z winogron. Wydawało mi się to dość podejrzane, bo wszak w Polsce pasiek i winnic nie brakuje, miodów przeróżnych jest u nas bez liku, ale żeby z miód z winogron? Coś mi tu nie pasowało i nigdy wcześniej się z czymś takim nie spotkałam, więc po powrocie do kraju niezwłocznie zgłębiłam temat. I wtedy wszystko stało się jasne: okazało się, że miód z winogron z tym prawdziwym nie ma nic wspólnego, a nazwa została nadana jedynie ze względu na konsystencję.

"Miód" ten uzyskuje się bowiem poprzez gotowanie soku z czerwonych winogron, z dodatkiem cukru (lub bez, wedle uznania), który po pewnym czasie gęstnieje. Miód, który przywiozłam wzbogacony jest dodatkowo o ostrą paprykę aji, pieprz i musztardę. Na stoisku, mimo bariery językowej, udało mi się dowiedzieć, że ten konkretny miód najbardziej nadaje się do mięs, nie miałam więc wątpliwości, że musi znaleźć się w mojej walizce.

Nie do końca wiem jak powinno się go wykorzystywać, ale póki co okazał się świetną marynatą do kurczaka-  po kilkunastu godzinach mięso wspaniale przeszło wszystkimi smakami - było słodkie i łagodne, a jednocześnie lekko pikantne.
Tak przyrządzonego kurczaka, usmażonego na patelni grillowej, można podawać go jako danie obiadowe, ja jednak użyłam go do sałatki i połączyłam z pomidorkami cherry, marynowaną dynią i prażonymi pestkami słonecznika. Całość skropiłam jeszcze delikatnie syropem z winogron.

Jesienią oczywiście spróbuję taki miód przygotować w domu, bo z wakacji przywiozłam tylko jeden mały słoiczek. Was również zachęcam do eksperymentów, a jeśli znacie hiszpański w internecie znajdziecie mnóstwo inspiracji!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz